W styczniu ruszyły profesjonalne warsztaty krawieckie dla wędrowniczek, które organizują... Nasze cudowne druhny, Basia M. i Anita!
Na ten moment kursanci (tak tak! Chłopak też bierze udział!) uczą się podstawowych szwów i robią wzornik, poznają arkana krawiectwa (różne tajemnicze literki oznaczające dane wymiary ludzkie), a już wkrótce nauczą się modelować i rozpoczną swoje pierwsze wyroby krawieckie!
W planach również zagłębienie się w materiałoznawstwo (od czego specjalistką jest Anita) i wiele innych ciekawych rzeczy.
Relacja z warsztatów będzie pojawiać się co jakiś czas, a tymczasem szykujemy jeszcze jedną krawiecką niespodziankę dla Was... ;)
Krakowskie wędrowniczki z patrolu czarnego pokazują, że harcerstwo nie musi być nudne
środa, 15 lutego 2017
środa, 8 lutego 2017
Byłyśmy na zimowisku, ale dzisiaj nie o tym...
Przez ostatni tydzień (31.01.-5.02.) nasz patrol uczestniczył w zimowisku szczepu SHRON w Beskidzie Żywieckim. Ale dzisiaj nie chcemy Wam o tym opowiedzieć, bo wcześniej Basia-Nami była na kursie wychowawców kolonijnych, a Basia-Shima i Anita rozpoczęły prowadzenie warsztatów krawieckich. Dzisiaj o patrolowej, później o warsztatach krawieckich, a w następnym tygodniu o zimowisku.
No to oddajmy głos Basi K.:
PS Jak zapewne zauważyliście - pojawił się dość specyficzny post z przepisem na omleta. Jest to pierwszy post do zakładki "Coś z niczego", ale jeszcze próbujemy odkryć, jak zrobić zakładkę, a nie stronę ;)
No to oddajmy głos Basi K.:
Pierwsza myśl odnośnie mojego uczestnictwa w kursie wychowawców pojawiła się, kiedy na stronie facebookowej Okręgu Małopolskiego ZHR pojawiła się informacja, że taki kurs ma się odbyć. Niestety za pierwszym podejściem się nie udało, bo nie zebrała się odpowiednia ilość chętnych, ale pod koniec grudnia zaczęły padać pytania "A co z kursem?", "A może by zrobić kurs wychowawców" i w ten oto sposób zebrawszy ok. 13-14 chętnych udało się przekonać kilka osób w Okręgu, że kurs powinien się odbyć.
Ostatecznie pojawiło się 7 osób, z którymi przez dwa weekendy spotykaliśmy się, żeby poznawać arkana metod wychowawczych i tak dalej, w skrócie - wszystko, co mogłoby nam się przydać w pracy jako wychowawcy, a większość wiedziała, czym to się je, bo już trochę harcerzami są ;) Ale program kuratorium jest dostosowany do wszystkich osób, a nie tylko do harcerzy, więc też musieliśmy przez to przejść
Na pewno uzyskałam wiele nowych umiejętności (no dobra, głównie dowiedziałam się, co mnie czeka pod względem prawnym, gdy coś zawalę, bo pozostałe informacje już miałam). Ale ważniejsza chyba była atmosfera na kursie - żartowaliśmy sobie, każdy z każdym rozmawiał, można było się powygłupiać.Nasza patrolowa zdała egzamin (53/60) i uzyskała uprawnienia wychowawcy. I kto wie, może wkrótce wykorzysta je w pracy z patrolem? :D
PS Jak zapewne zauważyliście - pojawił się dość specyficzny post z przepisem na omleta. Jest to pierwszy post do zakładki "Coś z niczego", ale jeszcze próbujemy odkryć, jak zrobić zakładkę, a nie stronę ;)
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Przepis na Tamagoyaki
Tamagoyaki - z języka japońskiego można przetłumaczyć jako "smażone jajko"
Przepisów na ta potrawę jest tyle ile gospodyń domowych, jest to podstawowy składnik śniadania "bento" i też ogólnie kuchni japońskiej. Ten "omlet jajeczny" jadłyśmy na biwaku w Szczawnicy i choć potrzeba patelni, udało się go zrobić w mikrofali :)
Składniki:
-3 jajka (ponieważ jajka są głównym składnikiem, ważna jest ich jakość najlepsze są ze wsi, lub od kury zielononóżki, ale ze sklepowych też wychodzi jednak czuć różnicę w fakturze i smaku)
-1 łyżka mirinu (japońska przyprawa, czasem nazywana słodkim sake lub winem ryżowym, jest dostępny w sklepie kuchnie świata, w niektórych przepisach zamiast mirinu jest sake)
-szczypta cukru i soli
-1 łyżeczka sosu sojowego (opcjonalnie, daje ładny karmelowy kolor)
-tłuszcz (nadaje on smak omletowi, najlepsze jest masło, olej rzepakowy, i w wersji light olej ryżowy, oliwy nie polecam, a na smalcu można spróbować :) )
Sposób przygotowania:
Wersja "omletowa":
Jajka rozbijamy do miski, dodajemy mirin, sól, cukier i sos sojowy i ubijamy widelcem do momentu aż białko wymiesza się z żółtkiem. Grzejemy patelnie (wielkość patelni zwykła taka jak do naleśników) na dużym ogniu, gdy osiągnie wysoką temperaturę, wlewamy tłuszcz (jeśli to jest masło trzeba działać szybko żeby się nie spaliło) i następnie ubite jajka.
Przykrywamy szczelnie pokrywką i zmniejszamy ogień (nie za mały tak żeby był trochę mniejszy niż średni ale jeszcze nie mały). Czekamy ok 2 min, omlet się robi szybko, należy sprawdzać czy urósł i czy się nie przypalił, lecz nie należy podnosić pokrywki (o zapachu czuć czy jest gotowy). Jeśli już jest gotowy podnieść przykrywkę i złożyć omlet na pół. Gotowe :)
Wersja japońska: (w tej wersji sprawdza sie tylko olej rzepakowy lub ryżowy)
Postępujemy tak samo jak powyżej do momentu nagrzania patelni. Wlewamy na oko łyżeczkę oleju, rozlewamy po patelni i gdy się nagrzeje, wycieramy nadmiar ręcznikiem papierowym. Następnie wlewamy 1/3 ubitych jajek, czekamy aż stworzy się cieniutki naleśnik, należy go ściśle zawijać w płaski rulonik, lecz nie do końca, następnie wlewamy następną 1/3, czekamy aż jajko się przysmaży (nowy naleśnik musi się połączyć z wcześniejszym) i znowu zwijamy i tak samo postępujemy z ostatnią częścią. Prawie gotowe tamagoyaki położyć na desce i pokroić w plasterki ok 1 cm grubości.
Gotowe :)
Przepisów na ta potrawę jest tyle ile gospodyń domowych, jest to podstawowy składnik śniadania "bento" i też ogólnie kuchni japońskiej. Ten "omlet jajeczny" jadłyśmy na biwaku w Szczawnicy i choć potrzeba patelni, udało się go zrobić w mikrofali :)
Składniki:
-3 jajka (ponieważ jajka są głównym składnikiem, ważna jest ich jakość najlepsze są ze wsi, lub od kury zielononóżki, ale ze sklepowych też wychodzi jednak czuć różnicę w fakturze i smaku)
-1 łyżka mirinu (japońska przyprawa, czasem nazywana słodkim sake lub winem ryżowym, jest dostępny w sklepie kuchnie świata, w niektórych przepisach zamiast mirinu jest sake)
-szczypta cukru i soli
-1 łyżeczka sosu sojowego (opcjonalnie, daje ładny karmelowy kolor)
-tłuszcz (nadaje on smak omletowi, najlepsze jest masło, olej rzepakowy, i w wersji light olej ryżowy, oliwy nie polecam, a na smalcu można spróbować :) )
Sposób przygotowania:
Wersja "omletowa":
Jajka rozbijamy do miski, dodajemy mirin, sól, cukier i sos sojowy i ubijamy widelcem do momentu aż białko wymiesza się z żółtkiem. Grzejemy patelnie (wielkość patelni zwykła taka jak do naleśników) na dużym ogniu, gdy osiągnie wysoką temperaturę, wlewamy tłuszcz (jeśli to jest masło trzeba działać szybko żeby się nie spaliło) i następnie ubite jajka.
Przykrywamy szczelnie pokrywką i zmniejszamy ogień (nie za mały tak żeby był trochę mniejszy niż średni ale jeszcze nie mały). Czekamy ok 2 min, omlet się robi szybko, należy sprawdzać czy urósł i czy się nie przypalił, lecz nie należy podnosić pokrywki (o zapachu czuć czy jest gotowy). Jeśli już jest gotowy podnieść przykrywkę i złożyć omlet na pół. Gotowe :)
Wersja japońska: (w tej wersji sprawdza sie tylko olej rzepakowy lub ryżowy)
Postępujemy tak samo jak powyżej do momentu nagrzania patelni. Wlewamy na oko łyżeczkę oleju, rozlewamy po patelni i gdy się nagrzeje, wycieramy nadmiar ręcznikiem papierowym. Następnie wlewamy 1/3 ubitych jajek, czekamy aż stworzy się cieniutki naleśnik, należy go ściśle zawijać w płaski rulonik, lecz nie do końca, następnie wlewamy następną 1/3, czekamy aż jajko się przysmaży (nowy naleśnik musi się połączyć z wcześniejszym) i znowu zwijamy i tak samo postępujemy z ostatnią częścią. Prawie gotowe tamagoyaki położyć na desce i pokroić w plasterki ok 1 cm grubości.
Gotowe :)
niedziela, 22 stycznia 2017
Jak rozpoczęłyśmy Nowy Rok
Witamy w Nowym Roku 2017! Trochę nas tutaj nie było, ale niestety sesja i egzaminy zawodowe potrafią zająć tyle czasu, że potem człowiek nie ma siły pisać na blogu.
Tutaj warto wspomnieć, że nasz poziom umiejętności może nie był w pełnej rozpiętości (żadna z nas niestety nie jest bardzo zaawansowana w łyżwiarstwie), ale ładną mozaikę umiejętności można było zobaczyć. Anita szybko i sprawnie jeździła wokół lodowiska. Basia M radziła sobie całkiem nieźle, natomiast patrolowa na początku postanowiła zaprzyjaźnić się z pingwinkiem do nauki jazdy ;). Później odwidziała jej się ta przyjaźń, bo prawdę mówiąc ciężko się jeździ pochylonym.
![]() |
| Selfie na lodowisku musi być ;) |
Ale to nie znaczy, że u nas nic się nie działo! Wręcz przeciwnie - działo się bardzo wiele, co w nadchodzącym tygodniu Wam opowiemy.
Ale zacznijmy od tego, jak rozpoczęłyśmy Nowy Rok. Jako, że Anita na stopień ma nauczyć się na łyżwach, to postanowiłyśmy w trójkę, że spotkamy się razem i pojeździmy na lodowisku przy Nowohuckim Centrum Kultury... I nasza pierwsza (i do tej pory jedyna) wyprawa miała miejsce... 1 stycznia.
Tak więc spotkałyśmy się około 19.30 pod NCK i poczekałyśmy 15min, aż można było wejść (wejścia są tam co 45min i tyle samo można jeździć). Po wykupieniu karnetów (i w przypadku obydwóch Baś również wypożyczeniu łyżew) mogłyśmy rozpocząć jazdę.
Tutaj warto wspomnieć, że nasz poziom umiejętności może nie był w pełnej rozpiętości (żadna z nas niestety nie jest bardzo zaawansowana w łyżwiarstwie), ale ładną mozaikę umiejętności można było zobaczyć. Anita szybko i sprawnie jeździła wokół lodowiska. Basia M radziła sobie całkiem nieźle, natomiast patrolowa na początku postanowiła zaprzyjaźnić się z pingwinkiem do nauki jazdy ;). Później odwidziała jej się ta przyjaźń, bo prawdę mówiąc ciężko się jeździ pochylonym.
Postanowiłyśmy, że na pewno spotkamy się jeszcze raz. Dodatkowo każda z nas wymyśliła sobie harcerskie postanowienie noworoczne i ustaliłyśmy, że jako patrol (lub może w przyszłości drużyna...) co roku będziemy się spotykać 1 stycznia na lodowisku, by w taki sposób rozpocząć Nowy Rok.
![]() |
| Anita była z nas najlepsza... |
![]() |
| ...Basia K postanowiła zaprzyjaźnić się z pingwinkiem :)... |
![]() |
| ...A Basia M dawała sobie radę całkiem dobrze :) |
piątek, 23 grudnia 2016
Świąteczne spotkanie i życzenia
Wczoraj, 22 grudnia, spotkałyśmy się patrolem w celu złożenia sobie życzeń świątecznych. Zaprosiłyśmy również dużo gości, ale przyszło ich tylko dwóch - ze szczepu Zielona 3, którego barwy nosimy.
Spotkanie było w bardzo miłej atmosferze. Jednak nie zaczęło się tak miło... Roleta lokalu, w którym miałyśmy się spotkać, zacięła się i miałyśmy sporo problemów, żeby się do niego dostać. Ale się udało :)
A jako, że już jutro Wigilia Bożego Narodzenia, chciałybyśmy złożyć wszystkim Wesołych Świąt! Niech będą pełne miłości i rodzinnej atmosfery :).
Spotkanie było w bardzo miłej atmosferze. Jednak nie zaczęło się tak miło... Roleta lokalu, w którym miałyśmy się spotkać, zacięła się i miałyśmy sporo problemów, żeby się do niego dostać. Ale się udało :)
A jako, że już jutro Wigilia Bożego Narodzenia, chciałybyśmy złożyć wszystkim Wesołych Świąt! Niech będą pełne miłości i rodzinnej atmosfery :).
Patrol V "Czarny"
sobota, 17 grudnia 2016
Przygotowań ciąg dalszy
10 grudnia znowu się spotkałyśmy, żeby kontynuować pracę z pierniczkami. Głównie je ozdabiałyśmy. Do pracy usiadłyśmy wcześniej, niż poprzednim razem, więc (z naszego punktu widzenia) udało nam się zrobić więcej, niż ostatnio.
Jak wygląda ozdabianie pierniczków - chyba każdy wie, dlatego, żeby nie zanudzać Was oczywistymi zdaniami, pokażemy Wam kilka zdjęć efektów naszej pracy:
Gdzie znajdziecie nas z tymi wypiekami? Jutro będziemy przed i po mszy na godz. 16.00 przy kościele pw. św. Sebastiana. Wcześniej będą tam nasze koleżanki z patrolu I Bordowego.
Natomiast nasz pełny kiermasz będzie po Nowym Roku. Więcej szczegółów podamy Wam bliżej tego terminu :)
Jak wygląda ozdabianie pierniczków - chyba każdy wie, dlatego, żeby nie zanudzać Was oczywistymi zdaniami, pokażemy Wam kilka zdjęć efektów naszej pracy:
![]() |
| Tyle w sumie pierniczków nasz patrol upiekł poprzednim razem. Możemy Was zapewnić - są przepyszne :D |
![]() |
| Nie wszystkie z naszych wypieków postanowiłyśmy ozdobić - ale jesteśmy szczerze dumne z tych, które zrobiłyśmy :) |
![]() |
| Miałyśmy różne techniki - maczanie w polewie i perełkach, malowanie pisakami z lukrem. Efekty były różnorodne, ale raczej pozytywne :) |
Natomiast nasz pełny kiermasz będzie po Nowym Roku. Więcej szczegółów podamy Wam bliżej tego terminu :)
piątek, 9 grudnia 2016
Pierniczki, czyli zaczynamy przygotowania
Tydzień temu w niedzielę (4 grudnia) w dniu swoich imienin Basia z Basią spotkały się w Bonarce o godzinie 11.30, żeby zakupić składniki na pierniczki czeskie według siostry Anastazji. Po tych zakupach udałyśmy się do domu Shimy, żeby zacząć piec najpyszniejsze pierniczki pod słońcem.
Zaczęłyśmy od tego, że zjadłyśmy obiad. Następnie usiadłyśmy nad przepisem i odmierzając po kolei składniki, mieszałyśmy je. Skorzystałyśmy z rady opublikowanej przez Margolkę_2004 i dodałyśmy do dwóch porcji dwie łyżki ciemnego kakao.
Następnie zaczęłyśmy wykrawać pierniczki. Dobór kształtów tak, żeby było jak najmniej ścinek to było świetne wyzwanie :) Bawiłyśmy się przecudnie.
Ostatecznie podział obowiązków wyszedł tak - Basia Nami zajmowała się wałkowaniem i wykrawaniem, a Basia Shima smarowaniem żółtkiem i pieczeniem.
Niestety z powodu ograniczenia czasowego nie zdążyłyśmy zrobić wspólnie połowy (czyli ciastek z większą zawartością kakao oraz ciastek bez zawartości tego pysznego składnika), więc następnego dnia gospodyni dokończyła dzieła. W sumie wyszło 3-4 pudełka metalowe pierniczków :)Ale to nie koniec. Już jutro spotykamy się, żeby je ozdobić, oraz... przygotować coś jeszcze ;)
Po co nam pierniczki?
Zapewne się zdziwicie, ale już niedługo będzie można nas spotkać pod pewnym kościołem w Krakowie, gdzie zorganizujemy... kiermasz świąteczny/noworoczny :). O szczegółach powiadomimy
Was bliżej tego terminu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









